www.skinnypuppy.eu

Wywiad z cEvinem Key z magazynu Skin trade, nr 6, 1993r.


Skinny Puppy byli w czołówce sceny industrialnej od połowy lat 80tych. Mikstura atmosferycznych klawiszy, chorych mechanicznych wokali i pokręconych odbijających się bębnów zawładnęła umysłami czarno odzianych fanów kochających zagładę i smutek. Członek grupy, cEvin Key był tak miły, że udzielił radiowego wywiadu z Vancouver. Niestety, odbierały do tylko stacje college’ów, więc zadzwoniłem do mojego znajomego, Marka DeBonis, aby spytać się go, czy nie mógłby się dowiedzieć czegoś o nowym albumie, i ogólnych informacji.

MD: Co sądzisz o muzyce industrialnej [przez brak lepszego określenia] i o jego przyszłości?

cK: Umm, to dobre pytanie. Muzyka industrialna... określenie samo w sobie nie jest najlepsze, ale już się zastrzegłeś mówiąc ‘z braku lepszego określenia’. To określenie mówi, tak myślę, że nie jesteśmy gotowi zmierzyć się z przyszłością. Moja wizja jest taka, że dzieje się bardzo dużo identycznych rzeczy na scenie i ludzie nie potrafią sobie z tym poradzić. Zespoły za bardzo przejmują się swoim miejscem na scenie i tym, jak będą interpretowane. Jest wiele eksperymentalnej muzyki, która musi być ujawniona szerszej publiczności. Sztuka jako całość jest zbyt mocno kontrolowana, szczególnie tu w Kanadzie.

MD: Czy myślisz, że muzyka Skinny Puppy odzwierciedla brak zainteresowania społeczeństwa [tematami podejmowanymi w tekstach – przyp. Jokera]?

cK: Wiesz, myślę że wszystko jest popieprzone, rząd, media, środowisko. Myślę, że ludzkość powinna się odwrócić i przyznać się, że wszystko spieprzyła, i przestać to ukrywać. Powinniśmy się zebrać i pomyśleć, jak wyjść z tego gówna.

MD: Co ma na ciebie największy wpływ?

cK: Wielu ludzi jest pod wpływem strachu i horroru, ale myślę, że SP to naprawdę barometr albo termometr świata. Wpływ na nas ma wszelki ruch i aktywność, dźwięk, światło, wszystko. Wiem, że to brzmi nierozsądnie, ale nieprawdą byłoby powiedzieć, że ma na nas wpływ tylko jedna rzecz.

MD: SP jest znana z przedstawień które działają na wszystkie zmysły. Jak przygotowujecie się do występów?

cK: Na początku po prostu wychodziliśmy na scenę i graliśmy. Po prostu fruwaliśmy co wieczór. Lubię myśleć, że jesteśmy o wiele bardziej spontaniczni niż wszyscy myślą. Każdy występ jest inny, w tym sensie, że pewne stopnie występu są zupełnie inne, ale zawsze zahaczamy o te same punkty i przedstawiamy podobny przekaz, w tym czasie wpadając w ten dziwny kosmiczny wir.

MD: Czy ‘Last rites’ jest jakimś wkurzonym wyznaniem, jak SP czuje się w tym momencie?

cK: Hm, na pewno byliśmy wkurzeni sytuacją w grupie. Dwayne i ja byliśmy sfrustrowani, Ogre też. Ogre miał wiele problemów osobistych w czasie sesji, i to widać. Ja miałem takie przekonanie, że nie chciałem pisać o niczym innym, niż o tym, co sprawiało że szalałem. O rzeczach, które sprawiały że wnętrzności mi się wywracały. W pewien sposób dostajemy taką dziwną energię z kawałków które na nas działają, i w ten sposób widzimy, czy to Skinny Puppy czy jakiś projekt poboczny. Musi być popychane strachem. Na ‘Last rites’ SP była popychana strachem i złością i myślę, że to słychać na albumie. Ja ciągle jestem zły że nie mogliśmy umieścić na nim dziesiątej piosenki, pod tytułem ‘Lefthandshake’ [Potrząśnięcielewąręką – przyp. Jokera]. Dopełniała ona tego dzieła. Tłumaczyła wiele spraw. To był taki nasz ostatni argument.

MD: Czemu nie ma więc tego dziesiątego kawałka?

cK: Baliśmy się, że Henry J. Saperstein pozwie nas do sądu za wykorzystanie głosu Timothy’ego Leary z jego albumu ‘Tune in, turn on’. Dostaliśmy osobiste telefoniczne pozwolenie od Timothy’ego Leary. Użyliśmy tego kawałka i wsadziliśmy do niego muzykę i Ogre wstawił komentarz dla Leary’ego i skończyliśmy kawałek. Potem skontaktował się z nami Henry J. Saperstein i powiedział, że jeśli wykorzystamy to, on podejmie przeciwko nam kroki prawne. Chcieliśmy go przekonać, ale on powiedział ‘Nie ma znaczenia co powiedział Leary, on nie jest właścicielem swojej własnej pracy.’ Dziwne, no nie!?!? Prawie jak to, żeby Michael Jackson miał prawa do wszystkich piosenek Beatlesów. Potrzebowaliby jego pozwolenia aby wydać znów swe albumy albo je sprzedać. To dziwny świat.