www.skinnypuppy.eu

Wywiad z Nivkiem Ogrem Movement magazine, Jacksonville, Floryda [1992?] Autorzy: Kali Webb, Max Michaels oraz TAK


Kolana mi stukają, szczękam zębami. Ręce mi się pocą jeszcze bardziej niż na ostatniej randce, i bardzo chciałbym gdzieś się ukryć. Czy to symptomy załamania nerwowego? Nie, za chwilę stanę twarzą w twarz z Nivkiem Ogrem, tylko to. Moja grupa – Max, TAK i ja – usiedliśmy wkrótce wokół niezrównanego Ogre i uzyskaliśmy wszystkie informacje na temat jego odejścia od narkotyków, o sytuacji w Skinny Puppy i wiele, wiele innych.

My jesteśmy tak cholernie nerwowi, a on w przeciwieństwie do nas jest spokojny. Nawet po swoich wszystkich przejściach, nie wydaje się podejrzany. Bacznie go obserwuję, notuję każde jego słowo, gdy mówi. Jego chłopięca twarz i niebieskie oczy zadają kłam wszystkim latom, które spędził jak śmieć. Jego skóra jest niewyobrażalnie czysta i gładka. Coś w nim każe mi myśleć o Jacku Kerouacu. Może to sposób, w jaki jego słowa wypływają w długich, niezłamanych potokach. prawie automatycznie, jakby w ogóle nie miał nad nimi kontroli. Pali cały czas papierosy które bierze od nas. Menadżer trasy Pigface, Jolly Roger [który także kierował trasamy SP] śmieje się: ‘Ten tani chuj nigdy w życiu nie kupił paczki fajek!’

Ogre jest zaskakująco otwarty, jeśli chodzi o jego przeszłość i związki z narkotykami, często przywołuje straszne szczegóły. Żył w desperackiej próżni uzależnionego tak długo, że to stało się jego częścią, i chyba nigdy do końca nie odejdzie. Mimo, że mówi, że nie brał od roku, jest oczywiste, że wspomnienia z tamtego okresu są ciągle żywe. A może rozmawianie o tym to forma egzorcyzmów. Kiedy Max pyta o to, co jest ‘Grą zabijania’ i o czym jest ta nawiedzona i silna prawie-ballada z Last Rites, Ogre odpowiada bez ogródek:

‘’Killing game’ jest o pewnym weekendzie w moim domu, byłem szalony. Byłem tam uwięziony, wychodziłem tylko po to, żeby zdobyć prochy i podtrzymać iluzję. Miałem potworne halucynacje, światła wychodziły ze ścian i czułem się bacznie obserwowany przez różnych ludzi, i że jakaś demoniczna siła cały czas chciała mnie popchnąć do samobójstwa. Nie chciała mnie zostawić. Nie mogłem rzucić dragów, bo to było zbyt bolesne, rzucić i zobaczyć kim naprawdę jestem. Zawsze kiedy wtykałem sobie igłę w ramię by wstrzyknąć sobie kokainę, to było tak, jakby ktoś włączał dźwięk, obrazy i halucynacje... to było coś bardzo pokręconego i prawdziwego. W tym czasie byłem nagabywany przez ludzi, którzy mówili, że żyją na różnych poziomach świadomości i energii, i wierzyłem im. I może tak to wyrażałem. Ale tak, bardzo wierzę w inne wszechświaty i wymiary i w możliwość przebywania w nich i oddziaływania na ludzi z tego świata.’

Dalej mówi o czymś, co ludzie mogliby nazwać ‘psychotycznym filmem po narkotykach’. Ale dla Ogre’a to było o wiele więcej. Opiera się na swoim systemie duchowym aby wytłumaczyć, co rozumie przez ‘nawiedzenie’, kiedy to co prawdziwe, i to, co wyobrażone, istnieje w jednym świecie.

‘Rozpętałem wokół siebie burzę. Wiesz, jeśli widzisz swoje ciało jako statek, to można z nim zrobić wiele, dopóki się go nie rozbije. A ja go rozbiłem, zniszczyłem tę aurę ochronną wokół mnie i pozwoliłem, żeby do środka wpełzło mnóstwo gówna. I nie mogłem sobie z tym poradzić, nie udało mi się tego odpędzić ani oddalić, mogłem to tylko chłonąć. A ‘Killing game’ jest o takim nawiedzeniu. Byłem nawiedzany na wielu poziomach. Żyłem w mieszkaniu na parterze w jakiejś małej ciemnej uliczce, i kiedy mówiłem moim prawdziwym przyjaciołom o tym, co się ze mną dzieje, oni postanowili uwolnić mnie od narkotyków analizując te iluzje. Przychodzili i sprawiali, że szalałem w mieszkaniu. I była jeszcze druga grupa ludzi, oni byli o wiele bardziej opętani i nie lubili mnie, stali po stronie mojej dziewczyny, przychodzili i naprawdę wkurzali mnie i dawali mi w kość. I było jeszcze to wszystko, co działo się w tym oddzielnym wymiarze mojego umysłu, do którego wszedłem. To było bardzo zakręcone, i o tym właśnie jest ten klip.’

Gdy przedstawia te osobiste horrory, odwracam się często aby nie widział łez w moich oczach. Nie chce litości, ani też nie mówi swoim fanom: ‘Powiedzcie nie!’. Ale jest oczywiste, że teraz, po zrozumieniu swojego nałogu, widzi jasno ból który sprawił sobie i najbliższym. Podczas nagrywania ‘Last rites’, kiedy Ogre przeżywał upadek, bardzo rzadko rozmawiał z kolego z grupy, cEvinem Key. Pojawiało się wiele plotek o nieuchronnym rozpadzie SP. Liryki do Last Rites narodziły się w tym chaosie wewnętrznym, z kroniki jest koszmarów. Z powodu ich bardzo osobistego znaczenia, nie ma ich we wkładce do albumu. Ogre tłumaczy:

‘To był bardzo osobisty czas w moim życiu, miałem dużo kłopotów, prywatne piekło. Chciałem pozostawić wolną drogę do interpretacji dla wszystkich. Nie ujawniłem ich, bo w tym czasie wyładowywałem się na wielu bliskich mi ludziach, tak jak moja eks-dziewczyna, i wiele kawałków opiera się na tym, co ona zrobiła, albo co wydawało mi się, że zrobiła, co jest prawdą lub nie. Byłem zmieszany. Patrząc na to teraz widzę, że mogłem każde wypowiedziane słowo obrócić przeciwko sobie i powiedzieć sobie ‘tak, w tym chodzi o mnie a nie o innych’. Teraz chętniej opublikowałbym te słowa z dopiskiem: ‘To wszystko jest o mnie’’.

Punkt przełomowy nastąpił podczas pierwszej pracy z Pigface, kiedy zdecydował aby się oczyścić. Opisuje fizyczną ruinę, jaką był, kiedy upadł na dno.

‘To się stało podczas trasy z Pigface w 1991 roku. Oni zabrali mnie w trasę i tam upadłem. W ciągu dwóch miesięcy wydałem ok. 25000$ na kokainę. Brałem po 2 gramy dziennie, byłem prawie perforowany. Strzelałem sobie tutaj [pokazuje obszar na ręku] i to wszystko tak bulgotało, cała moja ręka. I trafiało do mnie ok. 1/10 działki, bo byłem tak perforowany. Zaczynałem rano od dołu ręki i przez cały dzień szedłem w górę, cały dzień, około 30-35 strzałów. Dziwię się, że jeszcze żyję. To cud w pewnym sensie. To jak druga szansa. Nadal muszę sobie z tym jakoś radzić, wiesz, to będzie we mnie przez całe życie. Ale podczas trasy z Pigface, dostałem kopa. Oni mi naprawdę pomogli.’

Związek Ogre’a z Pigface, tak zwaną ‘industrialną supergrupą’ to źródło odprężenia i szczęścia dla niego, chwila na oddech od napięcia i sztuki SP i od rock and rolla. Ogre pokazuje kontrast:

‘To wielkie wyzwanie, bo to zupełnie inna odmiana muzyki, to normalny zespół. Gitary, bębny, to grupa ludzi, którzy współpracują, pokaz ich możliwości, i istnieje potrzeba zrobienia czegoś innego, niż się normalnie gra w ramach obranego kierunku rozwoju, ze mną, to sztuka, czy to śmietnikowa, czy nie, SP to jak budować coś z niczego, i pokazać to odpowiednio, i ukryć się jakby, zdystansować, ale przekazać wszystko niszcząc bariery [Nota redaktora: to naprawdę było takie długie zdanie, wydrukowane tak, jak zostało wymówione, jednym długim oddechem]. A w Pigface, to jest bardziej surowe, nie ma maski, nie ma kolorów ani filmu. Co widzisz, to dostajesz.’

Po tym, jak zobaczyłem występ Ogre’a z SP, kiedy był pokrywy krwią i flakami, rzucającego organami i szalejącego w opętaniu, dziwnie było go widzieć na scenie z Pigface. Żadnej krwi ani nic takiego, żadnych rekwizytów scenicznych. Wszystko, co zabierał ze sobą, to zadziwiająco silny głos i osobowość.

Pytam, skąd czerpie inspirację, z siebie, czy z zewnątrz, z otoczenia. Odpowiada: ‘Byłem bardzo zaprzątnięty moimi halucynacjami i sobą przez długi czas, i wydaje mi się, że teraz jestem bardziej zainteresowany tym co oferuje życie i co jest w zasięgu ręki. Wiesz, jak ten dom za rogiem i tak mała dziewczynka pieprzona w dupę przez swojego ojca i takie pierdoły. Wszystkie te chore, pokręcone rzeczy których można doświadczyć na co dzień. To o wiele bardziej chore niż moje sprawy, takie jak masturbacja, wyprawy czy haluny, czasem. Myślę, że to przeszło od punktu, kiedy marzyłem o tych wszystkich rzeczach, do mojej własnej masturbacji, umysłowej, i teraz próbuję to dopasować do tego, jak ludzie się naprawdę zachowują w życiu, co jest o wiele bardziej wysmakowane i dziwne niż to, co można stworzyć prowadząc ‘alternatywny tryb życia’.

Mówiąc o tych strasznych rzeczach, Ogre, fan horroru, próbuje grać w teatrze [hm, żyje w Los Angeles, więc to chyba tylko kwestia czasu!]. Z podnieceniem opisuje swoją rolę w ‘Second coming’, filmie o wampirach w wirtualnej rzeczywistości, być może reżyserowanym przez reżysera kultowych pozycji: ‘Cafe flesh’ oraz ‘Dr Caligiri’.

‘Gram alfonsa dla maszyny, która może spełnić każdą ludzką fantazję seksualną, bez żadnych prawnych, moralnych ani medycznych implikacji. Haczyk jest taki, że to jakby pięcioczęściowy program, który sprawia, że sam siebie niszczysz. Oddajesz swą duszę maszynie i porzucasz swoje życie. To jak narkotyk. Wszystko, co było ważne, traci wartość bo możesz zrealizować naprawdę nawet najbardziej ukrytą fantazję! I jestem alfonsem dla tej maszyny.’

Podobno też chciał grać w adaptacji komiksu J. O’barra ‘The Crow’ [skąd my to znamy!!??? – przyp. Jokera] ale zrezygnował. To chyba dobrze, na planie było tyle wypadków, śmierć gwiazdy... Ogre chyba by już nie żył!

Czy ma on jakieś potrzeby, aby samemu stworzyćjakiś film, jako pisarz czy reżyser? Mówi, że napisał kilka krótkich tekstów, opisuje je jako ‘surrealistyczne, trudne do przedstawienia na ekranie’. Zaznacza swoje zainteresowanie filmami krótkometrażowymi z ludźmi z Vancouver, i to widać. Na jego liście projektów jest też W.E.L.T. [When Everyone learns the truth], którego chce odrodzić, projekt muzyczny, który porzucił z powodu problemów prawnych i zatargów osobistych. Chce wrócić i zacząć od początku.

I jest jeszcze Skinny Puppy. W czasie tego wywiadu, grupa szukała nowego kontraktu, po wielu latach współpracy z Capitol/Nettwerk, nie wszyscy byli zadowoleni. Według Ogre’a: ‘Nie chcemy, żeby ludzie nam mówili: ‘Potrzebujecie porządnego metalowego kopa, potrzebujecie dobrego kawałka tanecznego.’ Chcemy, żeby ktoś nam powiedział: ‘Cokolwiek zrobicie, jeśli to będzie dobre, nie obchodzi mnie ile wam to zajmie, nawet jeśli to potrwa do 1995 roku, jeśli to dobra muza, popracujemy z wami.’ Takiej wytwórni potrzebujemy, bo nigdy nie mieliśmy takiego poparcia. Nie mieliśmy w ogóle takiego poparcia.’ Podobno negocjacje dobiegają końca, ale nikt nie chce nic mówić dopóki nie wyschnie atrament na papierze.

To wszystko leży w przyszłości Ogre’a, przyszłości, którą tak łatwo mógł zaprzepaścić przez tymczasową potrzebę poczucia igły w ramieniu. Wydaje się jednak, że pozbierał wszystkie kawałki i ułożył je w stabilny obraz: projekty muzyczne, teatr i zainteresowanie filmem, dom w Los Angeles, który dzieli ze swoją dziewczyną. W sumie, jak napisał W. B. Yeates: ‘Nic nie może być jedno albo całe/co nie było rozbite’.

Moje zdenerwowanie odeszło [znikło kiedy Ogre rzucił przez pokój zapalniczką Bic, która zaczęła się palić. To nas odstresowało i mieliśmy niezłą bekę.]. Gdy wychodził, przyszło mi do głowy jeszcze milion pytań do zadania i milion rzeczy do powiedzenia. Teraz wiem, że on jeszcze będzie wśród nas, może będę miał jeszcze jedną szansę. I wtedy nie będę już zdenerwowany – obiecuję!