www.skinnypuppy.eu

Dziwna energia Wywiad z cEvinem Key



Po długich tajemniczych perypetiach i dziwnych wydarzeniach, ostatni album Skinny Puppy, The Process, nareszcie się ukazał. Rany goją się powoli, a po ciosie, jakim była śmierć Dwayne’a, co było kiedyś powołane do życia, musi niestety spocząć na zawsze. cEvin otwarcie rozmawiał ze mną o przeszłości, ale z dużą nadzieją szybkiego pozbierania się do kupy i kroczenia naprzód – jako testament dla jego wewnętrznej siły.

Powiedz mi o swojej rodzinie. Jak to było dorastać?

Było niezwykle. Moja matka była w porządku jeśli chodzi o wiele spraw. Jak wtedy kiedy znalazła w mojej kieszeni woreczek z trawą jak byłem mały, oddała mi to i powiedziała ‘Lepiej to schowaj nim znajdzie to ojciec.’

Bo jemu by się to nie spodobało... czy sam by zapalił?

Mój ojciec miał swój własny świat. Jest bardzo zasadniczy. Jeśli chodzi o lepszą część jego życia, to było jak druga wojna światowa. Jeszcze żyje trochę tamtymi czasami, pamięta wiele dat i historii, jakby to było jakieś szczególnie interesujące. Jak chciałeś wiedzieć coś o tamtym okresie i nie miałeś dużo czasu, wystarczyło powiedzieć ‘Co się stało 9 września 1946 roku?’ a on w mig odpowiadał: ‘No więc, to był dzień, w którym Francja...’ i tak dalej...

Więc zachował to wszystko w pamięci?

Tak jakby.

Czy on wie o twoim paleniu?

Oh, tak. Jestem dla niego otwarty. I muszę dodać, że bardzo popierał mnie jako muzyka. Nie wiem, skąd to się wzięło. Chociaż, myślę, że to zaczęło się pewnego dnia kiedy miałem 17 lat. Przyszedłem do domu z fioletowymi włosami. On rzekł: ‘Hm, tak to jest. Cokolwiek będziesz robił, będziesz to robił.’

Przecież to tylko inny kolor!

Ja i moja matka – czasem szalała i nakładała mi makijaż i takie tam – czasem tak nam odbijało.

Więc miałeś taką modną matkę i ojca weterana II Wojny Światowej. Jakieś rodzeństwo?

Starszy brat i młodsza siostra.

Co oni teraz robią?

Odnoszą wielkie sukcesy w swoich profesjach. Mój brat jest artystą i grafikiem. Moja siostra jest asystentką prawnika, jakby sekretarzem. Ja jestem tym, który jest trochę na granicy.

Hm, ktoś musiał tam być.

Oni są oboje do mnie podobni i też mają w sobie coś niecodziennego. Moja siostra jest bardzo – znaczy – ona po prostu robi wszystko. Robi małe gobliny i obrazy i lalki i takie różności. Jest taką złotą rączką. A mój brat świetnie włada piórem. Umie narysować coś na kartce papieru tak realistycznie, że można się tam zanurzyć.

Hm, to przydatne, jeśli chcesz pojechać w jakieś nowe miejsce.

Dziwna energia...

Co zrobili twoi rodzice aby posiąść trójkę tak utalentowanych dzieci?

[śmiech] nie wiem. Nie zrobili tego, co powinni byli zrobić.

Czyli?

Hm, to nie był ‘Brady Bunch’ [??? – przyp. Jokera] jeśli o to ci chodzi. Musieliśmy od wczesnego wieku być samodzielni. Mój brat opuścił dom rodzinny w wieku 17 lat i nie powrócił od tamtego czasu.

Poszedłeś w jego ślady?

Nie, zostałem jeszcze trochę. Ale nie miałem od nich pieniędzy ani niczego. Wiedziałem, że muszę sobie radzić sam, bo mój ojciec niestety popadł w alkoholizm z powodu wojny. Wtedy to był taki punkt krytyczny, kiedy wszyscy się baliśmy i musieliśmy wszystko robić sami. Częścią tego wszystkiego było oderwanie się od tej sytuacji, i kiedy już to miałem za sobą, tak jakby pływałem dookoła. Robiłem różne dziwne rzeczy, na przykład pojechałem do Japonii.

Co robiłeś w Japonii?

Najpierw wysłał mnie tam mój ojciec. To było bardzo dziwne. Po prostu powiedział pewnego dnia ‘Hej, nie chciałbyś spędzić lata w Japonii?’
Ile miałeś wtedy lat?

17. On powiedział ‘Istnieje taka możliwość’. I ja powiedziałem cynicznym tonem: ‘Taak, świetnie!’. I nigdy więcej o tym nie myślałem. A pewnego dnia przyszedł do domu i powiedział ‘Tak przy okazji, to wyjeżdżasz...’ a ja tylko powiedziałem ‘Oh, nie!’ i przeżyłem ogromny szok kulturowy. Bo to było w latach 70tych, Japonia jeszcze cierpiała po wojnie na brak zaufania, a biali ludzie byli widziani, jako ci, którzy przylecieli i wysadzili ich kraj.

Byłeś takim ‘złym białym człowiekiem’?

Taak. Zły biały człowiek. mieszkałem na jakiejś prowincji w Japonii, nie w Tokio. Potem podróżowałem i robiłem różne dziwne kulturalne rzeczy właściwie przez Urząd Miasta [nie rozumiem oryginału i ciężko mi dokładnie powiedzieć o co Keyowi tu chodzi – przyp. Jokera]. To bardzo zmieniło moje życie. Przekształciłem się.

W jaki sposób?

Przestałem uważać wszystko, co znałem ze Stanów za absolutne prawdy, przestałem patrzeć przez ten pryzmat na to, co robimy, skąd jesteśmy, dokąd dążymy, jak tam dotrzeć i te sprawy.

I dokąd ciebie to zabrało?

Zabrało mnie tam z powrotem, po wielu latach, na pół roku. To było niesamowite doświadczenie, wiele się nauczyłem. Wtedy pojechałem tam z przyjacielem, a nie przez organizację mojego ojca, czyli Lion’s Club. Za pierwszym razem to była wymiana młodzieżowa. Teraz, zrobiliśmy to sami, wykorzystaliśmy naszą własną energię. Podróżowaliśmy wszędzie – to było naprawdę – nie wiem... ciągle nie mogę się pozbierać z kilku przeżyć.

Czy odwiedzałeś jeszcze jakieś inne kraje które miały na ciebie taki wpływ?

Jamajka, prawdę mówiąc, bardzo się mi podobała. Byłem tam w 1988 roku, pod wpływem chwili. Klient podszedł do mnie i powiedział ‘chcesz jechać na Jamajkę?’ a ja mówię ‘co?’ a on na to ‘Jedźmy jutro!’. Kosztowała 450$ za tygodniową wyprawę w luksusowych warunkach, z wliczonym przelotem i wszystkim. Zgodziłem się. Pojechaliśmy tam, i pierwsza rzecz, jaką słyszymy, jeżdżąc na nartach wodnych, to: ‘Jutro – nadejść wielka burza’. A następnego dnia nadszedł słynny huragan Gilbert, który całkowicie zniszczył całą wyspę, w podobny sposób jak huragan Andrew czy co tam inne, o czym się mówi w Stanach. Ale Gilbert zniszczył całą wyspę, także nasz hotel, i to zdarzenie sprawiło że znów znalazłem się w getcie, pomagając ludziom odbudować ich szałasy i w ogóle, czując się jak reporter National Geographic. To było szalone, w jakim stopniu wyspa była zdewastowana. Z miasta, gdzie mieszkaliśmy, nie zostało nic.

I to były twoje wakacje – wyciąganie tych ludzi z opresji?

Taak, ale poznałem wielu ludzi, którzy utwierdzili mnie w przekonaniu że podążam dobrą drogą, i powracałem tam czasem żeby znów poczuć, że jestem na ‘właściwej drodze’. To jest dla mnie ważne, wtedy wiem, że robię wszystko jak mogę najlepiej. Japonia pierwsza obudziła we mnie to przekonanie. Odwiedziłem Japonię powtórnie w 1993 i zobaczyłem, że bardzo się zmieniła. Jest o wiele bardziej rozwinięta – bardziej zachodnia. Nie można było nawet dostać noża czy widelca w późnych latach 70tych czy 80tych.

Szok kulturowy zmienił twoje życie.

Czasem znajdujesz się w sytuacji kiedy myślisz: ‘Hm, to jest szalone – to jak ‘iść na całość!’’. Na szczęście, nawet w Skinny Puppy, to był jakby dalszy ciąg. W połowie między rzeczywistością a światem marzeń. Nawet sam fakt podróżowania.

Czy chcesz powiedzieć, że to całe przeżycie miało dla ciebie wymiar duchowy?

Oh, tak! Nie powiedziałbym, że całkowicie i wyłącznie duchowy. Powiedziałbym, że był na bardzo Kafkowskim poziomie, w tym sensie, że nie potrafiłem powiedzieć co miało wyniknąć z kolejnej serii wydarzeń. Nigdy bym nie przewidział, że coś było jakie było, albo że coś się stało tak, jak się stało, albo że coś zrobi coś innego...

Czyli życie?

Wszystko! Zawsze pytając, co będzie dalej – w dobrym sensie. Że jak? – O cholera! [wiem, że ‘Holy shit’ powinienem tłumaczyć jako ‘święte gówno’ ale po polsku nie ma takiego przekleństwa i to jest idiom, zresztą to moje tłumaczenie i uważam że tak jest dobrze, no! – przyp. Jokera]

To w sumie twoja filozofia – nazwiemy ją filozofią ‘O cholera!’ [trochę bezsensowne ale taki jest język polski – przyp. Jokera]

Tak. I wiesz, to zadziwiające, że syntezatory – możesz uzyskiwać dźwięki, które będą trafiały do ciebie przez 10 lat. Możesz cały czas ich słuchać i nigdy nie poczujesz, że całkowicie odkryłeś głębię tych dźwięków. I w taki dziwny sposób, syntezatory są jak nauka. Jak fizyka. Musi być w tym jakiś balans, ale muszą być też nowe odkrycia, żeby to cały czas było ciekawe.

Jakiej muzyki słuchałeś dorastając?

‘Radio activity’ Kraftwerka sprawiła, że oddałem moją całą kolekcję muzyczną i zacząłem od początku. W 1975 roku widziałem koncert Davida Bowie w miejscu, które nazywamy ‘The colosseum’. On chciał, żeby Kraftwerk supportowali go, ale oni w tym czasie nie mogli. Więc on zagrał Radio Activity przy zgaszonych światłach i puścił film ‘Un chien andalou’ Salvadora Dali. To było tak niewiarygodne, że cały następny dzień spędziłem na polowaniu za tym albumem. Wiedziałem, że chcę pójść tą drogą i chcę to usłyszeć i tylko to się liczyło. Właściwie, to kupiłem przedtem jeszcze jedną płytę, to był singiel 7” zatytułowany ‘The theme from 2001’ [Temat z roku 2001 – przyp. Jokera] grupy Deodato. Matka dała mi ‘album Popcorn’ grupy Hot Butters kiedy byłem dzieciakiem, i uważam to za klasykę. I w pewien sposób interesowałem się Genesis, podobało mi się ‘Seconds out’ i ta cała era Genesis. Wtedy pojechałem do Japonii, i tam znów dopadł mnie Kraftwerk. Pamiętam, że wtedy sprzedawali tam singiel ‘Showroom dummies’. Ludzie za tym szaleli. To otworzyło przede mną tę drugą stronę muzyki, taką, jak jest ciemną nocą, w klubach, wtedy rozpoczynała się kariera dźwięku który wymyślili ‘The norml’ i ‘The human league’

Jak poznałeś Edwarda Ka-spel? [hmm.... skądś znam to nazwisko J - przyp. Jokera]

Przypadkiem wpadł mi w ręce album pod tytułem ‘The elephant table album’ i był na nim kawałek o tytule ‘Surprise surprise’ który do dziś jest jednym z moich ulubionych kawałków Pink Dots. Pod spodem był adres kontaktowy, ale wydaje mi się, że pewnego wieczoru, dawno, dawno temu w 1985 roku zadzwoniliśmy do biura Edwarda, ale nie oczekiwaliśmy że on tam będzie, ale zadzwoniliśmy pod numer który był wydrukowany we wkładce do albumu, i tak się złożyło, że odpowiedział nam Edward. I myślę że to było dość dziwne, skończyło się tak, że rozmawialiśmy dość długo. Powiedzieliśmy mu, że staliśmy się jego wiernymi fanami i rozmawialiśmy z nim o podróżach i w ogóle, czy kiedyś zagrałby jakiś koncert [chyba chodzi o koncert w ich mieście??! – przyp. Jokera], i myślę, że wypłynęło z tego wiele pozytywnej energii i w końcu trafiliśmy – jeden z klubów z Vancouver opłacił Edwardowi przelot w 1986 i zaprosił na trzy koncerty. Grał więc solo trzy wieczory na żywo i napisał do mnie, czy nie chciałbym robić jego dźwięku na koncertach. I w ten sposób po raz pierwszy spotkałem Edwarda. Poszedłem i spotkałem go kiedy przybył, zrobiłem dla niego dźwięk, potem pojechaliśmy do Seattle i zrobiliśmy jeden koncert a potem wróciliśmy i zrobiliśmy razem EPkę.

Na krótko po spotkaniu zdecydowaliście się razem pracować razem?

Tak. Czułem się zaszczycony pracą z Edwardem, bo byłem wielkim fanem Pink Dots. Nadal uważam, że Edward jest jednym z wielkich – nie jest specjalnie sławny albo popularny ani nic, w ten sposób, ale i tak uważam że jest wspaniałym i utalentowanym twórcą.

Nie jestem pewien dlaczego, ale jego fani są bardzo wierni, lecz jest ich tak niewiele.

Wiesz, nie wiem. Jego życie i kariera obfitowały w trudne chwile, musiał zarabiać i jakoś żyć. W szczególności, system, w którym wytwórnie ciągną kasę z artystów i niespecjalnie im pomaga, nie promuje i nie wspomaga na koncertach. Wiesz, Edward był w tej sytuacji przez długi czas, musiał współpracować z takimi wytwórniami. Wydawali jego płyty, ale mu nie pomagali...

Nie promowali jego albumów?

Wiesz, działa w tym już dość długo i za to, co musiał przejść w życiu, po prostu myślę, że należy mu się więcej.

Zgadzam się z tym. Czy uważasz, że to jest typowo europejskie – bycie tam? Wiele zespołów z Europy przeniosło się do Stanów z oczekiwaniem, że jest tu większy rynek, który oferuje większe zyski.

Dla nich, oni mają pewną popularność w Stanach, i to jest dobre. To jest najlepsza rzecz, jeśli chodzi o Pink Dots, jeśli chodzi o fakt, że mogli przyjechać tutaj [czyli do Stanów – przyp. Jokera] i grać – nie są tak popularni w Europie jak w Stanach.

Hm, właśnie o to mi chodzi. Jeśliby mieszkali tutaj, mniej by ich kosztowała np. trasa, jak inne zespoły które mieszkają w tym kraju, a grupa ich fanów mogłaby się powiększyć.

Opowiedz mi jak poznałeś Billa Leeba?

Zostałem przedstawiony Billowi, bo dziewczyna [yes, yes, yes! – przyp. Jokera] która była moją przyjaciółką, i gra w holenderskim zespole Exquisite Corpse [Wyjątkowo piękne zwłoki – przyp. Jokera], ona i Bill byli – ona go właśnie poznała i przyjechała z nim – w 1979 roku – ta dziewczyna przyprowadziła go jako jej ‘zdobycz’. To było tak, ona powiedziała ‘Cześć, to jest Bill’ a ja tak odpowiedziałem [najniższym możliwym głosem] ‘Cześć, Bill...’ Naprawdę znałem Billa bardzo długo. Byliśmy przez jakiś czas dobrymi przyjaciółmi, a potem już nie byliśmy tak dobrymi przyjaciółmi, a teraz, jesteśmy jakby, jakby... hm, mieszkamy w tym samym budynku. Ujmę to w ten sposób. Nie mam nic do niego.

Taak, rozmawiałem z nim przed kilkoma tygodniami i opowiedział mi, jak to jesteście sąsiadami.

Tak, jesteśmy sąsiadami. Nie uważam, żeby był najlepszym sąsiadem... [dowcipnie]

Co to dokładnie znaczy?

On nigdy nie ma jednego kubka cukru więcej, kiedy go potrzebuję.

Widzisz, spytałem go, czy pożyczasz od niego cukier. On powiedział: ‘Nie, on tylko do mnie dzwoni.’ Ale porozmawiajmy o Rave’ie. Czy myślisz, że się obraził, kiedy został poproszony aby być inżynierem zamiast producentem płyty ‘The process’?

Tak, bardzo tego teraz żałuję.

Czy to stało się z premedytacją? Czy byliście w coś zamieszani?

To było tylko – mogę tylko powiedzieć, że to był duży błąd i to był chyba, przynajmniej dla mnie, okres życia w którym się nie skupiłem na pewnych rzeczach, byłem bardzo rozkojarzony, ale jestem zadowolony, że w końcu wyszło tak jak wyszło.

Naprawdę – on powrócił. I, co jeszcze bardziej zadziwiające, powrócił za mniejsze pieniądze niż zwykle, czy to prawda?

Uhm, wiesz, nie wiem, bo nigdy nie chciałem mieć związku z tymi sprawami. W ten sposób to się na początku popieprzyło – sprawy pieniędzy. Dlatego wynajęliśmy tych menadżerów – żeby zajmowali się naszymi sprawami, a oni robili to w taki sposób, dla mnie to było kompletnie... po prostu nie wiem, chyba jeszcze płacę za to, że nas tak źle interpretowali...

Więc myślisz, że wasi menadżerowie nie rozumieli, o co wam dokładnie chodzi?

Tak, dokładnie tak. Ale także nie rozumieli jak głęboko było to wszystko zakorzenione bez potrzeby aby przychodzili i robili coś, co wymagało czegokolwiek co – nie wiem kiedy menadżer decyduje że zmieni decyzję artystów i mówi ‘Zrobimy coś dla ich własnego dobra, bo uważamy, że...’. Wiesz, w tym wypadku chcieliśmy, żeby wkład miał jakiś producent z zewnątrz, ale nie chcieliśmy stracić Rave’a. Chcieliśmy pracować wspólnie z grupą ludzi. Taka była koncepcja. Ale nie do końca tak się to skończyło. W końcu to przerodziło się w wojnę menadżerów i prawników, bo wszystko się popieprzyło w kwestii finansów, a nie o to chodziło.

Wygląda jak najgorszy scenariusz, jaki można sobie wyobrazić.

Oh, absolutnie. Poza jedną rzeczą – w najgorszym scenariuszu Rave nigdy by nie powrócił. W pewnym sensie nie jest to więc najgorszy możliwy scenariusz.

Wiesz, widziałem się z nim tuż przed tym, kiedy poprosiliście go o współpracę przy tworzeniu ‘The process’. Spytałem go o to, a on powiedział, że życzy wam wszystkiego najlepszego, ale nie ma zamiaru się w to mieszać.

Szczerze mówiąc, zadzwoniłem do Rave’a z Malibu – zostawiłem wiadomość na jego sekretarce. Nie było nas tam przez dwa miesiące. Próbowałem się z nim skontaktować, lecz był nieosiągalny. Ale – tak ja uważam – cała sprawa z Malibu i The Process jest już zakończona. Ja się z tym wszystkim pogodziłem. Nie zgadzam się z wersją Ogre’a, ale nie muszę tego przecież robić – wszyscy mamy własny obraz tego, co się wydarzyło i życzę Ogre’owi wszystkiego najlepszego. Nie będę wchodził w szczegóły tego, co on powiedział o wydarzeniach z Malibu. Wiesz, co mam na myśli?

Tak, oczywiście. Czy myślisz, że różnica w opiniach wynika z tego, że jego projekt – W.E.L.T. – ma podpisany kontrakt z American Rec., a Skinny Puppy nie?

Nie uważam tak, w ogóle nie myślę, żeby to miało jakiś wpływ na mój stosunek do niego.

Nie chodzi mi o wasze stosunki osobiste. Chodzi mi o fakt, że on jest w wytwórni, którą ty krytykujesz.

Ah, tak. Widziałem ostatnio jak czynił taki komentarz, mówił o ‘firmie której brakuje przywódcy, którego oni chcieliby zadowolić’. I pomyślałem, że to było dość odważne, bo w sumie oni go wydają. To jak mówić ‘No, Rave, czas pozbierać kawałki do kupy’. Spójrzmy prawdzie w oczy – jakieś dziwne rzeczy dzieją się w American Rec. Nie chodzi mi tylko o SP, słyszeliśmy to od innych artystów, którzy mają z nimi kontrakty. Ale nie chodzi mi o to, żeby mieszać American z błotem. Jakichkolwiek Ogre nie miałby powiązań z American, teraz to już nieważne, bo w tym wypadku nigdy się ze sobą nie zgodzimy. Myślę, że w tej kwestii mieć najlepiej rozbieżne zdanie, bo ja po prostu nie zgadzam się z pewnymi argumentami, które on wysuwa, i ze sposobem ich wysuwania, i myślę, że tak już zostanie. W ten sposób było od zawsze.
To nie jest jakakolwiek próba rozejmu.

Myślę, że osiągnęliśmy taki rozejm, że teraz zajmujemy się oddzielnie zupełnie innymi rzeczami i tylko czasem piszemy do siebie EMaile, i na tym kończy się nasza zgoda ze sobą.

Nie musisz się zgadzać.

Nie, nie muszę i już tego robił nie będę. Nie będę już dla nikogo nadstawiał dupy.

Myślę, że ludzie rozumieją, że każda sprawa ma wiele aspektów. Myślę, że w życiu każdy się tego uczy.

Wszyscy przechodzimy różne trudne lekcje. Wiesz, ja czuję, w moim przypadku, sprawa śmierci, to – straciłem matkę dość wcześnie, bo już w 1985, w tym samym roku straciłem bardzo bliskiego przyjaciela. W ubiegłym, strata Dwayne’a to było jak – minęło już 10 lat i doszedłem do tego, że mój jedyny problem jest taki, że muszę zabrać swój wóz na stację obsługi. Po tym, jak się dowiedziałem o Dwayne’ie, byłem po prostu rozbity w środku, bo myślałem, że mój samochód to duży problem. To było szalone, w jaki sposób zapomniałem o tych naprawdę ważnych sprawach w życiu. Nie to, żeby ktoś musiał mi o nich przypominać, ale po prostu – znów bardzo się zmieniłem. Myślę, że każdy zmienia się w życiu, i myślę, że duża część ludzi chętnie widzi w sobie te zmiany.

Czy wiesz, jak duży był jego problem z narkotykami?

Miałem o tym pojęcie i byłem tym tak oszołomiony, że byłem całkowicie – tak się o niego martwiłem, jak tylko potrafię, i naprawdę nie poczułem obrazy po komentarzu Martina Atkinsa ‘Oh, my wszyscy za to wszystko odpowiadamy – odsunęliśmy się’. Hm, nie uważam, że się odsunęliśmy od niego. Zrobiliśmy tyle, ile mogliśmy, nawet dyskutowaliśmy z ludźmi o tym jak – takie podejście jak w grupach AA, a Dwayne nawet nie był czysty. Ale wszystkim mówił, że był. Wiesz, w takiej sytuacji – on nawet przyszedł do mnie i powiedział, że cały czas brał, to mnie zwaliło z nóg, bo bardzo na niego liczyłem. Myślałem sobie ‘Boże – dobrze mu idzie, wiesz, jest coraz lepiej i lepiej...’
Czy sam kiedykolwiek używałeś heroiny?

Miałem taki okres, więc wiem, jak to jest oderwać się od tego... oczy Dwayne’a nic nie zdradzały, więc nie wiem. Powiedział: ‘Popatrz na mnie’ kiedy do mnie przyszedł. Powiedział: ‘Popatrz, czy nie wyglądam dziwnie?’ A ja patrzyłem na niego z innego powodu, to była ostatnia rzecz jakiej bym się spodziewał. Bo on pojechał do domu, do Edmonton, spędził tam prawie miesiąc, powrócił, kiedy pracowaliśmy nad ‘Furnace’ i w kilka dni po przyjeździe powiedział nam ‘Oh Boże, nie czuję się najlepiej, chyba będę musiał wrócić do domu.’ A ja odpowiedziałem mu: ‘Hm, to źle, ale musisz to zrobić, jeśli potrzebujesz.’ Następnego dnia przyszedł do nas i stwierdził: ‘Miałem tylko zły dzień. Wczoraj miałem ciężki dzień i teraz czuję się o wiele lepiej.’ Teraz myślę, że to wtedy zaczął znów brać.

Kiedy powiedział, że po złym dniu, następnego dnia czuł się już dobrze?

Tak, wtedy właśnie zaczął mieć obawy i nie spał...

Więc jego powrót do formy był podejrzany?

Tak. Ale on nie powiedział nikomu, że znów bierze. Mówił, ‘Och, to tylko zły dzień.’ Więc, około dwa tygodnie potem, w czasie miksowania, przyszedł do mnie i spytał: ‘Nic nie zauważyłeś?’ A ja mówię: ‘Nie, nie zauważyłem’ A on na to: ‘Znów biorę.’ A ja na to: ‘Och nie... a jak długo’ a on: ‘Około dziesięciu dni’. A ja pytam: ‘Używasz strzykawki?’ A on mówi: ‘Tak’. I wtedy się prawie rozpłakałem w tym momencie, bo zdałem sobie sprawę, do czego to może doprowadzić. On wtedy powiedział: ‘Muszę wrócić do Edmonton, jadę jutro – mam już wykupiony bilet.’ I już mógł wtedy jechać, autobus czekał. Spytał mnie: ‘Czy podwieziesz mnie do autobusu?’ A ja mówię: ‘Tak, pewnie.’ I zawiozłem go tam i to było na tyle. Po tym jak dojechał na miejsce, rozmawiałem z nim żeby się upewnić, że wszystko jest OK. Miałem jeszcze do niego kilka pytań o ustawienie S-1000, bo ciągle miksowaliśmy.

Czy jego rodzina wiedziała, w jakim jest stanie?

Oh tak, dopiero co opuścił szpital po nieudanej próbie samobójczej, gdy pociął sobie ręce.

To było już po wypadku z drutem kolczastym?

Tak, po tym. Ludzie bali się mówić: ‘Chodź, przyjdź i zobacz jak Dwayne się pociął.’ Po jego śmierci, nie pocieszało mnie to, że dawał w żyłę dziesięć razy co noc i że pociął się do tego stopnia, że musiał jechać do szpitala, żeby założyli mu szwy. Nawet jego współlokatorzy nie chcieli go zawieźć do szpitala po te szwy.

To naprawdę ohydne... a jeśli o ‘przyjaciela’ który wysłał Dwayne’owi tę paczkę – jego karą będzie to, że ponosi winę za śmierć Dwayne’a.

Opowiedz mi o Download.

Teraz jest on najważniejszy. Właśnie skończyliśmy nowy album, który wyjdzie pod Nettwerk/Capitol – nazywa się ‘Oczy Stanley’a Pain’ [oryg. The eyes of Stanley Pain, jakby cię to interesowało – przyp. Jokera]. Jest to nowy album pełnoczasowy który wychodzi w maju, i epka w kwietniu. Mamy w planie trasę po Europie, która zaczyna się 15 maja.

Dobra. A kiedy wracacie?

Latem mamy trasę po Stanach – mam nadzieję, że w lipcu, już teraz jest przygotowywana, jednak może się ciutkę opóźnić. Ale na pewno się odbędzie.

Będziesz grał na bębnach?

Tak, jestem pałkerem. I gram też na klawiszach.

Oczywiście, ale chodziło mi o trasę – ty będziesz bębniarzem?

Klawisze i bębny. Będzie z nami też Ryan Moore [The Legendary Pink Dots], który również gra na bębnach, oraz Mark Spybey oraz Anthony ‘The Fu Man’ Valcic, który będzie na koncertach inżynierem dźwięku – razem będziemy niszczyli sale koncertowe na całym świecie.

Jest w podziękowaniach w książeczce do albumu – tak?

Anthony zajmował się masteringiem – i wszystkimi rzeczami, którymi zajmuje się Fu.

Kto napisał liryki do albumu Download i co to wszystko ma znaczyć?

To styl pisania Marka Spybeya

I co to jest?

To zaimprowizowany język oparty na – on jest z północnej Anglii, więc bazuje mniej więcej na starym Galijskim języku, językach szkockich, ale także na Sanskrycie i kilku innych dziwnie brzmiących językach – on uprawia sztukę improwizacji.

Skąd masz przezwisko Kenny King?

Byłem ochrzczony tym imieniem w Cincinatti, Ohio, bo jakiś facet wzywał mnie do telefonu na wywiad i źle wymówił moje nazwisko. Zamiast ‘cEvin Key’ powiedział ‘Kenny King’.

Czy to było wtedy, kiedy aresztowali was za zabójstwo Chud’a [wypchanego zwierzęcia]?

To było tego samego dnia. To było dokładnie tego dnia. W tym samym dniu, kiedy nas aresztowano, dostałem imię ‘Kenny King’.
Więc Chud był psem Kenny’ego Kinga?

Hm, Ogre i ja uratowaliśmy Chud’a po tym jak ktoś go ukradł w Detroit, i z nim wiąże się jedna z największych przygód jakie kiedykolwiek miał nasz zespół. Jeśli kiedykolwiek powstałby o nas film, noc, kiedy ukradziono tego psa, i jego odbicie, byłyby chyba najbardziej podniecającymi scenami.

Myślę, że powinieneś ją zagrać. Jeśli mielibyście razem przedsięwziąć jakiś wspólny projekt, to byłoby to coś innego – a Ogre już gra w teatrze – moglibyście to zrobić. Dwayne nie był aresztowany, prawda?

Nie, Dwayne wyślizgnął się przez drzwi. To było bardzo zabawne. Wiesz, wtedy, kiedy ci ludzie wdarli się do naszej garderoby, byli to normalnie ubrani policjanci [w oryginale jego napisane ‘officers’ więc to mogą być jacyś inni oficerzy, ale domniemam, że o policję chodzi – przyp. Jokera], więc pomyśleliśmy – no i co – ci faceci to nasi najwierniejsi fani! Więc weszli i zaczęli wszystko oglądać, a Dwayne siedział sobie w kącie i skręcał wielkiego jointa. I on nie skumał, że to gliny, dopóki sami nam tego nie uświadomili, i chcieli zobaczyć tego psa. Zwróciłem się do Dwayne’a i powiedziałem ‘Zajmij się tym stary.’ A on odłożył tego skręta i wyszedł spokojnie z pokoju jakby był niewidzialny. Nie wiem, jak mu się to udało. Do dziś nie wiem, jak uciekł.

Zostawmy tę opowieść na następny raz... po napisaniu recenzji ‘The process’, jestem ciekaw twojej opinii o nim, czy satysfakcjonuje cię on w stu procentach?

Jestem w 100% zadowolony z pracy, którą zrobiliśmy w 75%. Nie mogę zaprzeczyć, że w tych 25% jest coś co ja odczuwam, dlaczego American nie pozwoliła nam zakończyć tego albumu. Ta rzecz smuci mnie najbardziej – że kiedy Rave wrócił do pracy, oni powinni już na nas tak nie napierać, lecz nas popierać. A tego nie zrobili. I wtedy Rave dostał po twarzy, mówiąc w przenośni, i nie mogliśmy skończyć roboty, a cała ta frustracja i śmierć Dwayne’a tylko pogorszyły nasz stan. I tylko takie mam zastrzeżenia co do tego albumu. Kiedy już to minie, wtedy chyba będę z niego bardziej zadowolony. To śmieszne, bo wszystkie wiadomości, jakie dostawaliśmy o bitwie wokół ‘The process’ wpływały na klimat w studio. Wytwórnia nic o tym nie wie – myślę, że to jakaś kpina.

To bardzo źle, że sprawy biznesu miały na was taki wpływ.

Hm, wiesz, poszedłem do Marka Geigera, reprezentując mnie i Dwayne’a w Malibu i powiedziałem: ‘Naprawdę chcemy wrócić do Vancouver.’ Powiedzieliśmy mu, co naprawdę czujemy. Powiedzieliśmy mu, że nie myślimy, że to co się dzieje jest dobre dla SP i myślę, że od tego punktu, my byliśmy odpowiedzialni za wszystko, co poszło nie tak, mimo to, że to my stanowiliśmy zespół i nagrywaliśmy album. Nie rozumiem tego. To było tak, że oni spokojnie wspierają Ogre’a i jego projekt, a my kończymy The Process i oni wstrzymują nam budżet, a wtedy my zaczęliśmy pracować nad Download, bo po prostu musieliśmy coś robić, bo nie chcieliśmy się nudzić i to nas denerwowało. Cokolwiek American powiedzieli o tym, że chcieliśmy ukryć fakt istnienia Download – to całkowita nieprawda. To było tylko odstresowanie.

To znaczy, że nie macie prawa pracować nad tym, nad czym chcecie?

Nie, mamy – i o to chodzi. W czasie pracy nad SP zawsze zdarza się coś, co by nie pasowało albo nie podobało się Ogre’owi, albo cokolwiek. Faktem jest, że nie wyrzucamy tych rzeczy. Zachowywaliśmy to. Uwierz mi jeśli chcesz, ale American nigdy nie ujawnili tego, że powiedzieli: ‘W pewnym momencie chcieliśmy, aby członkowie SP sami zapłacili za zmiksowanie albumu, jeśli chcą, żeby się ukazał.’ A kiedy umarł Dwayne, znowu uwolnili budżet. NIGDY się do tego nie przyznają. A kiedy weszliśmy do studia nagrać ten album z Rave’m. i Kenem Marshallem, gościem, który najpierw z nami pracował ale został wylany, który chciał zrobić album za darmo na prośbę Dwayne’a, skończyło się tak, że pracowali, ale wytwórnia nawet nie chciała za niego zapłacić. Nie wiem nawet, czy zapłacili im, wiem, że nie płacili im przez pół roku.

Macie z nimi sprawę w sądzie?

Nie. Ale oni na pewno go wydadzą. Nie spieszyło im się tak, jeśli chodzi o płacenie rachunków za miks, i jeśli chodzi o ich stosunki z Rave’m., więc... Po prostu myślę, że można było to zakończyć dawno, dawno, dawno temu. Nie musiało się to tak kończyć, że wszyscy się z wszystkimi kłócą. Można się było jakoś dogadać.

Czemu sytuacja była tak gorąca?

Wiesz, w pewnym momencie był Ken Marshall, ja i Dwayne i powiedzieliśmy sobie ‘Ej, brakuje tu kogoś’. I wtedy chodziło nam o Ogre’a.

Kiedy mówisz – brakuje kogoś – chodzi Ci o to, że Ogre’a nie ma tam, by z wami pracował?

To i fakt, że Rave’a nie było z nami, aby wszystko kontrolował.

Kiedy powiedziałeś, że Rave ‘kontrolował’ Ogre’a, czy o to dosłownie ci chodziło – że mógł go sprowadzić, kiedy był potrzebny?

Nie chodzi mi o to, że kontrolował Ogre’a w dosłownym znaczeniu tego słowa. Ale był Jego Producentem. On był tym, który słyszał jego pomysły, i tym, który wyciągał z nich to, co najlepsze. To jest – jeśli pomyślisz, jaki powinien być dobry producent – właśnie to, czym jest dobry producent. A tak się nigdy nie stało, kiedy pracowaliśmy w Malibu, z nikim, kogo wytwórnia wynajęła jako naszego producenta. W ten sposób Rave ‘kontrolował’, ale nie bezpośrednio, Ogre’a. Był tym, który potrafił odróżnić wszystko to, co dobre, od tego, co po odsłuchaniu było nieciekawe i nudne.

Czy na The Process są jakieś kawałki, w których Rave nie maczał palców?

Tak. Są kawałki, w których Rave chciał całkowicie zmienić wokale i niektóre części, ale nigdy nie mógł tego zrobić. Nie ujawnię nazw tych kawałków, aby ludzie mogli sami zobaczyć, czy mogą je odróżnić. Myślę, że to dość łatwe.

To JEST prawie oczywiste.

Z niektórymi mogę przeżyć, ale z niektórymi – nie.

Czy uważasz, że niektóre rzeczy na tym albumie stały się jakby poza waszą kontrolą?

Uwierz mi, kiedy Martin Atkins siedział za konsoletą, myślę, że tak. Czułem się jak, oh mój boże – co się dzieje? – szczególnie patrząc na to, jakie pomysły były wykorzystane, ja i Dwayne nie mogliśmy czasem połapać się w tym, co się dzieje, i dlaczego, i to było co najmniej denerwujące.

Więc co sądzisz o wypowiedziach Martina Atkinsa, z wywiadu, który niedawno z nim przeprowadziłem?

On ma prawo do własnych opinii – nie wątpię, że ma wiele do powiedzenia. Ale myślę, że to trochę dziwne i śmieszne, że on opisuje każde ze swoich przeżyć jako jedne z najmroczniejszych w swoim życiu. Wszystko, o czym mówi [niskim głosem i z brytyjskim akcentem]: ‘Najciemniejsza dziura! Nawet ciemniejsza niż Public Image! Ciemniejsza niż Killing Joke!’. To jak ‘szybszy od lokomotywy!’ [motyw z Supermana... – przyp. Jokera].

Kiedy powiedział ‘szekspirowska brzydota’ szczena mi opadła...

Myślę, że to śmieszne, bo gdy zapytasz kogoś, na przykład Trenta albo Ala o Martina, oni powiedzą – ‘Spokojnie, Martin, tylko spokojnie!’. Znaczy, cały czas go szanowałem – byłem nawet jego przyjacielem przez, powiedziałbym, parę lat, nawet jechałem tam i siedziałem u niego przed – naprawdę nie znam go tak dobrze, ale lubiłem spędzać z nim czas i ciągle nie mam nic do Martina, chodzi tylko o to, w jaki sposób obraził wszystkich w Malibu, i jakie spowodowało to zmiany. I naprawdę uczyniłem swoją opinię, mówiąc do Martina wobec wszystkich w Malibu: ‘Martin, możesz zareagować w jaki sposób chcesz, ja powiem ci tylko tyle, że nie powinieneś się tak z nami obchodzić, a ja nie będę się zniżał do twojego poziomu.’

Czemu, uważasz, przeszedł na stronę Ogre’a?

Bo Ogre jest jedną z niewielu gwiazd z Pigface – on nie chce tego zaprzepaścić. I to było najważniejsze pytanie na spotkaniu zespołu. Dwayne zawsze mówił do Martina: ‘Wiesz, nie zwrócisz się do Ogre’a i nie powiesz mu, żeby zabrał się do pracy i przyszedł do studia. Nie chcesz żeby się na ciebie wkurzył! Nie chcesz go stracić na rzecz jakichś swoich pobocznych projektów. Będziesz tu tylko siedział i mówił wszystko co chcesz o mnie i Kennym, i nic nie powiesz Ogre’owi.’ I Martin nigdy nic mu nie powiedział. Nigdy nie poszedł do Ogre’a ze słowami: ‘Ogre, chodź tu i pozbieraj kawałki do kupy’ wobec nas. Jeśli powiedział to Ogre’owi za naszymi plecami, aby namówić go do współpracy...

A co Ogre robił wtedy – nie pracował?

Nie pracował. Siedzieliśmy w domu przez 6 miesięcy, ja miałem materiału na 3 albumy, choć jeszcze nie był poprawnie posegregowany. Mieliśmy cholernie dużo muzyki.

Więc myślisz, że znów brał kokainę?

W czasie, kiedy byliśmy w domu, każdy z nas miał swój okres brania. A że wszyscy braliśmy, to i wszyscy jesteśmy winni że nie dawaliśmy dobrego przykładu. Ken Marshall dał przykład dobrej roboty przy tym albumie – harował jak wół aby zrobić wszystko, co w jego mocy, a potem Martin Atkins i Mark Walk przyszli i generalnie pracowali z tym, co już było nagrane. Nagrali trochę wokali, ale większość i tak została zastąpiona przez Rave’a. Rave całkowicie przerobił niektóre partie, które usłyszał, więc – sam nie wiem. Nie podoba mi się komentarz Martina bo byliśmy ze sobą pogodzeni – nie chcieliśmy nikogo mieszać z błotem. To, co powiedziałem Roliemu Mosimannowi, to to, że kocham tego gościa, jako przyjaciela. Poszedłem z nim na miasto i dobrze się bawiliśmy, było świetnie. Powiedziałem Roliemu w twarz: ‘Ostatnią rzeczą jaką zrobię, będzie to, że powiem o tobie coś złego, bo to nie twój błąd, że nie możesz poskładać tej całej sytuacji do kupy.’ Wiesz, nie mógł wsadzić Ogre’a do studia i kazać mu śpiewać z nami, i nie mógł mieć takich wyników.

Czemu on nie chciał pracować z wami?

Hm, chciał, Ogre naprawdę chciał, ale Roli nie potrafił wydobyć z niego tego, co najlepsze. On po prostu tam siedział, ale nie miał nim kto kierować.

Roli jest znany jako jeden z najleniwszych producentów.

Właśnie o to chodzi. Miał z nami pracować, a po prostu wszystko olewał – nie użyję nawet stwierdzenia, że był leniwy – po prostu wszystko totalnie olewał, a do tego nie byliśmy przyzwyczajeni. Jeśli znasz Rave’a, jeśli z nim pracowałeś, wiesz, że ma niespożyte zapasy energii.

Oh tak, ogromne! Roli Mossiman jest – słyszałem opinię, że ‘trzeba go kopnąć w tyłek żeby się ruszył.’

Tak. Trzeba.

On czeka na inspirację, a jeśli jej nie ma, on nie robi nic. A jeśli wy się kłóciliście, on się do tego nie mieszał.

Wiesz, w czasie, kiedy on z nami pracował, w ogóle się nie kłóciliśmy. Kłótnie przyszły dokładnie wtedy, kiedy musieliśmy – wiesz, ja, Ken i Dwayne ciągle powtarzaliśmy: ‘Potrzebujemy Rave’a, to idiotyczne. Potrzebujemy Rave’a.’ A Ogre tego nie tolerował na początku – niezłomnie uważał, że potrafi to zrobić, i że zrobi to bez niego.

Czy czułeś, że brał stronę wytwórni popierając to, że Rave nie wrócił do was, żeby być z nimi w dobrych stosunkach, by tym łatwiej podpisać kontrakt?

Ogre zapewne naopowiadał wytwórni wiele bredni na temat SP. Pokazał im zespół, w którym on decydował o każdym ruchu i wyborze wewnątrz zespołu, i nawet Marc Geiger wystąpił publicznie i powiedział, że nie zdawał sobie sprawy ze wszystkich dziwnych stosunków wewnątrz zespołu. TO zawsze było coś takiego – Rave zawsze był tym człowiekiem, który współpracował z muzykami, i tym, który czekał na wejście Ogre’a do studia, pracował z nim całą noc, następnego dnia my przychodziliśmy, Ogre zniknął, my słuchaliśmy rezultatów i pracowaliśmy z tym dalej, i tak pracowaliśmy nad każdym z albumów.

Czy chcesz powiedzieć, że byliście tak uzależnieni od przyzwyczajeń Ogre’a?

Zawsze. Ogre zawsze wymagał specjalnego traktowania. ZAWSZE.

Brzmisz trochę gorzko. Ale to jeszcze nie koniec – album dopiero wychodzi. Minie sporo czasu nim to wszystko minie.

Myślę, że dla mnie to nigdy się nie skończy, jako przeżycie.

Niestety, po albumie nie nastąpi trasa koncertowa.

Tak, wiem. Cała rzecz opiera się na tym, że kiedy się znów zeszliśmy z Rave’m, o tym rozmawialiśmy – o koncepcjach na trasę, o American Rec., nie wiem co się stało, ale mieli hyzia na tym punkcie – spytaj ICH o to. I cała sprawa z ‘wielkimi chujami dyndającymi na wietrze’ – nie o to chodzi. Nigdy nie powiedziałem Ogre’owi nic w stylu: ‘Nigdy więcej się do ciebie nie odezwę’.

[śmiech] Hm, przynajmniej powiedział ‘wielkie’!

Nie wiem czy czytałeś artykuł w Alternative Press z marca 1996 roku.

Oczywiście, że go czytałem!

No więc – on się mylił! Naprawdę to korzystałem z rady naszego prawnika, który powiedział: ‘Trzymajcie się, a ja z nimi pogadam, i to tylko o tym, dlaczego podpisaliśmy kontrakt.’

Myślę, że Ogre uciekał się do obrazowania.

Absolutnie. I wtedy, kiedy my, ludzie którzy naprawdę chcieliśmy – oh, dzięki bogu że zawarliśmy kontrakt, który nas chronił w tym wypadku – i oczywiście, pierwszy przestraszył się ten, który chciał się uratować w każdym wypadku. Ale widzę to po prostu jako podstęp. Wydaje się, że zapłacili rachunki za W.E.L.T. wstrzymując jednocześnie budżet SP, długo przed opuszczeniem Skinny Puppy przez Ogre’a.

Mówiąc o W.E.L.T. – teraz kiedy Ogre jest całkowicie odpowiedzialny za całą muzykę W.E.L.T., zastanawiam się jak wiele lub jak mało wpływu Ogre miał na muzykę SP w przeszłości.

Bardzo, bardzo mało. W czasie wieczornego nagrywania wokali, wydaje mi się, że nagrał partię gitar dla Last Rights [a nie Last Rights? – przyp. Jokera]. Poza tym, myślę, że nigdy nie grał na żadnym instrumencie. Nawet poproszony o to, nigdy nie zagościł w studio podczas nagrywania muzyki. Z reguły siedział w drugim pokoju albo w domu. Aby go sprowadzić do studia, zawsze musieliśmy do niego dzwonić i czekać, aż łaskawie przyjedzie. Przez lata, właśnie to było najgorsze. Pamiętam, kiedyś raz graliśmy w Los Angeles, on się spóźnił, dwie kapele zakończyły już swój występ, a minęły już dwie godziny od ich zejścia i oni zaczęli wymykać się spod kontroli – zaczęli po prostu szaleć, i wydawało się że rozniosą to miejsce na strzępy. Wielkie strugi wody płynęły schodami znosząc ze sobą różne śmieci, i wtedy przyjechał Ogre. Publika chciała rozwalić salę. Wszyscy byli naprawdę smutni, naprawdę wkurzeni z powodu tej przerwy. I Ogre przyjechał i natychmiast wyszliśmy na scenę, i wydaje mi się, że Ogre się przewrócił na scenie tej nocy...

Czy kiedykolwiek myśleliście, żeby znaleźć sobie innego wokalistę?

Hm, ale zawsze miałem wewnątrz trochę nadziei, że kiedy Ogre przestanie naprawdę brać, lub kiedy zrozumie co robi, nie wiem nawet jak to zwięźle powiedzieć, ale zawsze miałem nadzieję że mu przejdzie. I jeszcze, jakoś widzę Skinny Puppy, bo z powodu tej energii która wypływa z nas, mogliśmy uzyskać właśnie tak oszałamiające rezultaty. Bo, w jakiś sposób, zawsze wiedzieliśmy, że muzyka jest po to, żeby usłyszał ją drugi człowiek, a tak, jak pracowaliśmy, często było to bez innych ludzi. Więc, powiedzmy dla niego, następnym razem kiedy pracowaliśmy z Dwayne’m. nad kawałkiem, wiedzieliśmy, że on ją usłyszy – słyszeliśmy w umysłach – żeby miała taki ciężki oddźwięk. Jestem pewien, że zrobiłby to samo. Wiem, że Rave chciał bardzo, żeby te wszystkie umysłowe gry miały miejsce. Następnego dnia – wchodząc do studia – słuchając tego – zawsze był dumny z tego, co wychodziło z sesji.

On był tym, który was spajał?

Oh, tak. Cała sprawa z tym, że Ogre pracował sam z Rave’m to takie świadectwo tego, hm, myślę, że to była taka tajemnica, co się naprawdę działo. Nie to, żeby Ogre’a nie chwalić za jego pracę, ale Rave’owi także należy się wiele uznania za to, że potrafił wyciągnąć z Ogre’a to, co najlepsze.

Powiedz mi, skąd się dowiedziałeś, że Dwayne nie żyje.

To było najdziwniejsze deja vu, kiedy siostra Dwayne’a zadzwoniła do mnie i powiedziała, że on nie żyje. Prawie tak, jakbym przeżył to we własnym śnie. Wiem, że przeżyłem coś podobnego raz w życiu, ostatnio, w związku z Dwyane’m, i to je wywołało, i sprawiło, że zdałem sobie sprawę, że o kurde, to jest coś, o czym śniłem, albo coś co czułem – to uczucie.

Więc miałeś kontakt z siostrą Dwayne’a?

Tak. I jego rodziną. Byłem na pogrzebie – wygłosiłem przemówienie.

Ogre powiedział mi, że nie był na pogrzebie.

Tak. Wiesz, nie powinien się tym martwić – znaczy, to nie jest tak, że on musi się pogodzić z Dwayne’m teraz kiedy on odszedł. Jego wielką rzeczą było mówić – chce pokoju i powinien – osiągnął ten pokój, na swój sposób, mówiąc, że on i Dwayne rozmawiali, albo cokolwiek, hm – to nie była taka zgoda, jeśli chodzi o uczucia Dwayne’a. Ale to tak jest, że śmierć musi robić rzeczy tego rodzaju.