www.skinnypuppy.eu

Wywiad z Nivkiem Ogrem z 1992


Dziwne, lecz prawdziwe fakty – Skinny Puppy był, przez jakiś czas, wydawany przez Sub Pop, a Ogre ma być gwiazdą porno... w pewnym sensie. Frontman SP ostatnio przestał brać narkotyki i przeprowadził się do Los Angeles, więc ten wywiad był przeprowadzony w jego pokoju hotelowym w Vancouver, bo był w mieście, gdzie miał obrabiać film towarzyszący występowi zespołu. Pokój był pełen kontraktów, zestawów do malowania i modeli na nadchodzącą trasę. Ogre cały czas palił, gdy rozmawialiśmy, ale gdy zaczęliśmy się dogadywać, przestał trochę. Zmieszałem go na początku, próbując wytłumaczyć pomysł Nardwaura...

J: Nardwaur ma swoją własną wytwórnię...

O: Czemu jest nazywany ludzką serwetą?

J: Jest bardzo dziwny. Chciał żebym namówił ciebie, abyś dziś zagrał koncert. A ja mu na to: ‘Nie, nie sądzę!’
O: Koncert gdzie?

J: W CiTR [nie wiem co to jest, jakiś klub!?!? – przyp. Jokera]. Ma tam ludzi... On ma bardzo dużo energii, pokazał mi, że jesteście na składance ‘Sub Pop 100’ – to bardzo dziwne.

O: Sub Pop. Co to takiego?

J: Taka wytwórnia z Seattle. Wydawali Nirvanę.

O: I mają nasz kawałek? Który?

J: ‘Church in hell’. Wiesz, że jest tam też Sonic Youth?

O: A, taaak! Pamiętam to! Ale nie dostaliśmy za to żadnej kasy! [śmiech]

J: A jaki wpływ na ciebie miał Pigface? Na twój śpiew...

O: Mój śpiew się poprawił. To od robienia koncertów z innymi zespołami i śpiewania innego materiału. Pigface to świetny sposób aby odkrywać nowe możliwości śpiewania. Kiedy śpiewasz z innymi ludźmi, to jak współpracować z Ministry, tylko o wiele zabawniejsze [śmiech]. Starasz się zrobić różne rzeczy lepiej.

J: Widziałem ciebie na wideoklipie Ministry i tylko tam stoisz, a na występie Pigface mój kumple ciebie nie rozpoznali.

O: Ha, wiesz, w przypadku Ministry, myślę, że dużo zostało wycięte i nie można było zobaczyć jak robię różne rzeczy, więc wykluczyli mnie z projektu – dla mnie to jest do przyjęcia. To było fajne. Pigface pomógł mi w czasie, kiedy byłem w dołku. Z tego właśnie rozwinął się zespół pod nazwą W.E.L.T.

J: Nareszcie to się stało. Myślałem o tym.

O: Jadę do Toronto skończyć pracę nad nim.

J: Kto jeszcze gra w W.E.L.T.?

O: John Bechtel – zrobił całą elektronikę dla Murder Inc. I Killing Joke – ja i Raven. Miałem też telefon od Cat. Staramy się, aby rdzeniem grupy była nasza trójka. Bill Reiflin robi dla nas trochę bębnów. Z tego robi się poważny projekt. To żadna supergrupa, i nie chcemy, żeby nią była, bo nasza muzyka ma specyficzne brzmienie. Nie chce się podzielić na różne rzeczy, co w gruncie rzeczy nie jest złe. Myślę, że wszyscy z nas podchodzą do tego coraz poważniej. Poza tym, ludzie są tym zainteresowani, więc...

J: Co się dzieje z Pigface?

O: Skończyliśmy właśnie nagrywać płytę, miałem swój udział w dwóch kawałkach. Teraz jest miksowany w Minnesocie, brzmi naprawdę dobrze. Znów, on też jest inny, bardziej, hm, plemienny. Przekracza wszelakie granice, ale jest na nim też trochę konkretnej muzyki. Dziewczyna z Silverfish... [...w tym momencie jest jakiś błąd w wywiadzie, stary... – przyp. Jokera]

...o czym Ogre myślał, że jest ‘świetne’ i ‘tak się dzieje jak masz chujowe rury w domu’. Rozmawiamy też o nadchodzącej trasie, której tematem przewodnim jest ‘paranoja i samoprześladowanie’, o czym Ogre powiedział, że dobrze, że teraz to robi. Rozmowa toczy się dalej o wideoklipie do ‘Killing game’...

O: Dziś wychodzi. Myślę, że jest dość dobre. Są w nim kawałki na żywo jak i obrazy, jest dobrze zrobione i pełne przemocy, żywe, ale nie... Użyliśmy grupy tanecznej, musisz to zobaczyć, jest bardzo kontrastowe – to nie są ludzie tańczący dookoła. Są elementy, występuje też studencka grupa teatralna... [w tym miejscu jest znów jakiś błąd... – przyp. Jokera]

J: ...bo klipy SP nie są grane w MuchMuzak przez obrazy jakie zawierają, szczególnie ‘Stars and Flowers’.

O: Ludzie są trzymani przez wytwórnie

J: Media karmią ludzi papką, a oni nie potrafią sami myśleć. Widzą coś...

O: ... albo słyszą i są gotowi w to uwierzyć. To straszne.

J: Ludzie nie rozumieją satyry.

O: Nie, satyrę, czarne komedie czy nawet mroczne obrazy bez dodawania do nich czegoś co jest – jak to się mówi? – nie akceptowalne albo niedozwolone. Raczej woleliby coś, co jest bez związku z tym, i trafi do ludzkiego instynktu nienawiści przez te wszystkie rzeczy – torturowanie zwierząt, satanizm i te wszystkie sprawy. To ich jedyny sposób na reakcję na coś, czego nie rozumieją.

Wspominam o antologii horroru ‘Splatterpunks’ bo Skinny Puppy jest wspomniana w parodii Breta Eastona Ellisa o tytule ‘Less than zombie’ [Mniej niż zombie], który jest w wymienionej książce.

O: Istniejemy już 10 lat, więc myślę, że niektórzy dorośli i czerpią z nas inspiracje. To dobrze, bo nasz przekaz dzięki temu rozchodzi się. Nie chodzi mi o muzykę, tylko o tło do historii, bo o to zawsze nam chodziło. Nie żyjemy w tak straszliwym świecie, a jednak tworzymy w naszych umysłach obrazy horroru. To nie powinno być cenzurowane przez nikogo. O to, myślę, teraz walczymy. Nasz występ będzie teatrem gore. Dużo przemocy i dużo krwi – to ostatnia możliwość, żeby ktoś, kto lubi takie rzeczy zobaczył to. Mam też możliwość zagrania w filmie – o wampirze w wirtualnej rzeczywistości. To rola główna, a ten film robią ci sami ludzie którzy zrobili nowego ‘Dr Caligari’ oraz ‘Cafe flesh’ [śmiech] który jest filmem porno. Ale tak naprawdę to filmy artystyczne.

J: Czy uczestniczyłeś w szkole w jakichś zajęciach teatralnych?

O: Nie, tylko kursy maskowe [??? co to jest!?? – przyp. Jokera]. Brałem kurs z grupą teatralną, która przygotowywała się na jesień, i popchnęła mnie do tego przyjaciółka – Mira Davies – historyk sztuki która pracowała z Edwardem La z grupy La la la [Human Steps]. Powiedziała mi, że jest tam kurs robienia masek [no, to wszystko jasne! – przyp. Jokera] i poszedłem tam, pomyślałem sobie, że nauczę się robić maski. Wszedłem tam... [kolejny jakiś błąd w tym miejscu! – przyp. Jokera] ...czułem się źle bo odszedłem. Powiedziałem ‘powiedz im, że ich przepraszam’ a w odpowiedzi słyszę ‘oni rozumieją’. Byli szalonymi ekstrawertykami i nie rozumieli, jak co wieczór mogę występować przed tysiącem ludzi i robić to, co robię. Więc to działa w obie strony. Mój sposób – to nie prawdziwy teatr. To wyszło, kiedy współpracowałem z tą grupą, oni pracowali z różnymi... [błąd – przyp. Jokera] ... coś z tego wyszło. Włożyłem w to dużo ciężkiej pracy. Nie chodzi o to, że ‘tak, bo nam za to płacą’. Aż do samego VIVIsectVI nie zarabialiśmy pieniędzy, mieliśmy długi w wysokości 60000$. Nauczyliśmy się wiele w tym czasie, o kontaktach z ludźmi, o managemencie. Podpisaliśmy właśnie nowy kontrakt menadżerski z Emerald z Chicago – Mike’m Ryanem. On jest moim osobistym menadżerem i jest zajebisty! Nigdy nie myślałem, do czego tacy ludzie się przydają, ale są potrzebni, szczególnie teraz. Rozmawiam z nim a on chce dostać się do każdej formy mediów, filmu czy czegokolwiek, jest bardzo zajęty a to dla mnie bardzo ważne. W przeciwnym razie znowu zacząłbym brać prochy i znowu wszystko poszłoby w chuj! [śmiech]

J: świetnie wyglądasz.

O: Dzięki. Nie biorę już 6 i pół miesiąca. Teraz wracam do życia, przynajmniej w większości. Kiedy ciebie wcześniej widziałem w Tacoma [poszedłem zobaczyć Pigface w październiku] byłem wtedy jeszcze skorupą, i chciałem się z niej wydostać. Myślałem, że mam wyjście. Cierpiałem wtedy na żółtaczkę. Po czterech tygodniach trasy w Szwecji musiałem iść do szpitala na 6 dni. Przechodziłem stadium bycia ohydnym, ale to naprawdę była żółtaczka i zrywanie z dragami. Bolały mnie ręce, cały byłem obolały, to było głupie i prostackie, tak myślę jak teraz na to patrzę. Ale musiałem przez to przejść. Właściwie, to nigdy nie jest poza tobą, zawsze pozostaje jakaś cząstka. Przeżyłem te cztery tygodnie i potem zasnąłem na 30 godzin, obudziłem się na godzinę przed występem, zagrałem i potem znów poszedłem spać na 30 godzin i nie mogłem wygrzebać się z łóżka! Jeździliśmy piętrowymi autobusami, one są naprawdę zimne i niewygodne, pociłem się i było mi źle. Po występie w Oslo spałem kolejne 24 godziny, zbudziłem się w Malmö w Szwecji i po wyrzyganiu się spojrzałem w lustro. Wyglądałem na chorego. Ktoś powiedział mi ‘stary, jesteś chory, idziesz do szpitala!’. Poszedłem do szpitala tamtej nocy, oni myśleli, że to żółtaczka typu B, potem C, a okazało się, że to A, dzięki bogu. Miałem cholerne szczęście, że to nie było nic gorszego. Miałem trzy tygodnie na przemyślenia, bo nic innego robić nie mogłem. Byłem całkowicie pozbawiony energii. Przy najmniejszym ruchu pieprzy się cały organizm. To jest tak. Wysiada ci wątroba – nie możesz usuwać z organizmu żadnych tłuszczów, to ohydne! Pojechałem do Edmonton i przeszedłem badania, by sprawdzić co jest ze mną nie tak. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale to było dla mnie bardzo ważne. Cieszę się, że to zrobiłem, bo wtedy byłem przerażony. Odwracałem się od siebie. Myślałem ‘o cholera, jestem tu, 40 pieprzonych mil od Edmonton’ byłem w połowie pomiędzy szpitalem i domem wariatów. To tam jest Henwood House [nie wiem czy to jest osoba, czy miejsce – przyp. Jokera]. Więc poszedłem zobaczyć jak tam jest, ale wszyscy byli inni ode mnie, nawet alkoholicy i biorący kokainę.

Dzwoni telefon. Nettwerk akceptuje klip do ‘Killing game’ który oddaje interesującego kalifornijczyka, co jest dziwne, usłyszane od kogoś kto ma buty do kolan, a na głowie czapeczkę z rysunkiem z kreskówki ‘Beetlejuice’ [czyli ‘Żukosoczek’ w Polsce – przyp. Jokera] [teraz znów jakiś błąd w wywiadzie – przyp. Jokera]...

... [śmiech] zakręciło mój umysł!

J: Czemu na ‘Last Rights’ nie ma słów?

O: Bo to bardzo, bardzo osobista płyta. Ale wiesz, wiele ludzi pytało się o liryki. Na początku ich nie opublikowałem bo były mi zbyt bliskie. Nie myślałem, że się z tego wyciągnę, więc nie chciałem, żeby wszyscy wiedzieli dlaczego w to wpadłem. Większość z nich jest bardzo skomplikowanych, ale może naprawdę je opublikuję po trasie. Przechodziliśmy z jednego albumu do drugiego, zawsze drukując teksty. To dobre dla jednego albumu, przechodzisz od dosłownych tekstów do interpretacji. Ja interpretuję ten album na wiele sposobów, co bardzo mnie podnieca. Album był cały zrobiony w studio, nie było przed nim żadnych przygotowań, w przeciwieństwie do naszych ostatnich trzech albumów. Jest na nim wiele chwilowych przeżyć. Cokolwiek się działo w danym momencie, zostało zarejestrowane na płycie. Swoistym fenomenem było to, że cały album powstał w jednym stanie. Po kilku miesiącach byłem w innym – i widzę go w zupełnie innym świetle. Wtedy wkurzałem się na wszystkich. Myślę, że to było bardzo wewnętrzne przeżycie. Kiedy sobie mówiłem ‘źle wykorzystujesz swój dar’, chodziło mi o to, że... [...? przerwa jakaś – przyp. Jokera] ... to społeczeństwo wspina się na górę, albo ja chcę wspiąć na górę i dotrzeć do społeczeństwa, albo że się wspinam na szczyt i widzę tę wielką odległość i muszę wybrać między skakaniem a zobaczeniem, co ze sobą przyniosłem. To jest najlepszy sposób, w jaki mogę zrozumieć, co przeszedłem. Mogę wziąć tę poezję i wykorzystać ją, i to zawsze chciałem zrobić.

J: Czy brałeś narkotyki aby ukryć się przed czymś?

O: Nie, zawsze miałem nad tym jakąś-tam kontrolę. Wiele ludzi w tym mieście myśli, że jestem totalnym przygłupem który nie potrafi logicznie myśleć, oprócz tego, żeby gdzieś iść i strzelić sobie. Nie, to nieprawda. Wiele osób mnie nie zna, i powoływało się na plotki – na przykład słyszysz jak ktoś mówi ‘widziałem tego gościa w rowie, rzygał na siebie i miał gówno w gaciach, i, cholera, wyglądał bardzo źle, totalny bałagan, zawsze był taki popieprzony i ukrywał się za dragami.’ Po pewnym czasie musiałem stawić czoła temu wszystkiemu, tyle się tego nazbierało. To staje się straszne, bo nie jesteś w stanie kontrolować pewnych rzeczy. Cieszę się, że mam to wszystko za sobą, bo teraz o wiele łatwiej radzę sobie z problemami i ludźmi. Obawiałem się, że straciłem część siebie, zacząłem wierzyć w plotki. W pewnym momencie myślałem, że prawie umarłem. Mogłem sobie pójść, i nikt by się nie zaciekawił, co się ze mną dzieje. Mogłem pojechać do sanatorium do Szwecji, wyleczyć się i wrócić do mojego domu... [przerwa – przyp. Jokera] ...Wszystko zaczyna się układać. Mogę teraz odważnie spojrzeć ludziom w twarz. Nie byłem już taki zły na siebie za to, co zrobiłem... miałem pewien okres, kiedy byłem bardzo przestraszony i wiedziałem, że wszystko co robię, jest złe. Nie było już nic prócz bólu. To było jak wstrzykiwanie sobie bólu w żyły za każdym razem. Robiłem coś całkowicie przeciwko mojemu systemowi wartości.

J: Co lubisz czytać?

O: Czytam książkę o tytule ‘Przenośna ciemność’. To jakby przewodnik po filozofii Aleistera Crowleya, i teraz się tym interesuję. Czytałem dużo Anne Rice kiedy się leczyłem, z jakiegoś powodu, i przeczytałem książkę ‘Fabryka os’, czytałeś to kiedyś? [tak, przeczytałem to po wywiadzie, jest zakręcona – J]. Jest chora, opowiada o chłopcu na wyspie. On nie zna swoich korzeni. Okazuje się, że jest dziewczynką, którą jego ojciec chciał zmienić przez... [przerwa! – przyp. Jokera] ... te rzeczy – spróbować trochę lepiej zrozumieć Crowleya. Poza tym wiele nie czytałem. Byłem pochłonięty twórczością SP, wtedy czułem że żyję. Malowałem też modele! [tu Ogre pokazuje jedną ze swoich prac]. W Ameryce jest szał na żywicę, są takie zestawy, że można robić rzeźby i w ogóle. Potem można to pomalować!

Wymieniamy się historiami o naszych wspólnych znajomych a potem Ogre musi niestety iść. Podwożę go samochodem do jego celu. Dziwne, wiedział, który to mój wóz choć nigdy go nie widział... no, może to nie takie dziwne. Ogre mówi, że to jest coś, co po prostu czasem ‘robi’. Po tygodniu przypadkiem się spotykamy i idziemy do japońskiej restauracji, gdzie zaszczycił mnie opowieścią o jego żonie, którą zamierza opuścić, o historiami o trasie z Ministry... hm, może innym razem.