www.skinnypuppy.eu

Industrial nation nr 16 – Ritalin, wywiad Sharon Maher z Nivkiem Ogrem


IN: Więc czemu słowo ‘Ritalin’ [Ritalina albo Rytalina] nie występuje już na albumie?

Ogre: Bo nałożone są na nie prawa autorskie przez jakąś dużą firmę farmaceutyczną. Ludzie po prostu nazywają ten projekt Ritalin, a nas to nie obchodzi.

IN: Więc oficjalna nazwa to Rx?

Ogre: Jaka chcesz. To symbol na albumie, ale jeśli chcesz się czegoś trzymać, to nazwałaś go przed chwilą Ritalin, więc niech i tak będzie.

IN: Ritalin, ok., niech będzie. Brałeś kiedyś rytalinę?

Ogre: Tak, to był niemiły eksperyment. Myślę, że dawanie takich narkotyków dzieciakom które się nadal rozwijają to niebezpieczna sprawa.

IN: Myślę, że w ogóle dawanie narkotyków dzieciom to niebezpieczna sprawa. Ogre: Tak, zgadzam się. Myślę, że to po prostu błędna diagnoza. Jeśli to ma związek z dietą, ma to też związek z ludźmi, którzy szybko chcą sobie pomóc.

IN: Prawda. Jak masz 16 lat to już chcą ci aplikować środki antydepresyjne, to podobna sprawa.

Ogre: Tak. To o wiele bezpieczniejsze, ale dawanie ich dzieciom jest szczególnie niebezpieczne, a praktyki marketingowe, to znaczy, podawanie ich w smakowych sokach jest denerwujące bo przed działaniem stawiany jest smak, a nie on jest najważniejszy. Mogą być też inne sprawy, widziałem, jak to dokonało dużych zmian w życiu pewnych ludzi. Myślę, że ludzie nie mają jeszcze konkretnej opinii o tych dragach, a rytalina jest nieprzyjemna.

IN: Tak, to prawda. A to wpływa na to, że powstała nazwa ‘przyjazna toksykologia’? [Bedside toxicology]

Ogre: Tia, wymyśliłem tą nazwę przed wielu laty kiedy zacząłem z W.E.L.T. i pasowała. Myślę, że byłem ostrożny na początku, bo to takie błędne koło w które wpadłem, chciałem skierować czyjąś uwagę na coś nie robiąc zbytniego szumu. Innymi słowy, żeby inna grupa ludzi zaczęła o tym mówić, ale bez ryzyka, że będą cię tak nazywać. I to jest taka dziwna sytuacja kiedy musiałem być niewzruszony.

IN: Hm, kiedy dziennikarz ‘Invisible’ używał nazwy ‘Ritalin’ i kiedy się ona ukazała w Alternative Press, to już trudno się od tego oderwać...

Ogre: Tak, prawda, ale to dobrze, że inni nazywają mój projekt ‘Ritalin’ bo taki był zamysł. Ritalin i W.E.L.T. to nazwy które podobały mi się, i których nikt inny oprócz mnie nie używał ani nie użył po tym, jak nie wymyśliłem. IN: Wiem, że jest jeszcze jeden ‘Welt’.

Ogre: Mają prawa autorskie. Muszę sobie z tym jakoś poradzić. Spontanicznie reaguję na wiele pomysłów. Z ‘Bedside toxicology’ było tak samo, ma tyle do czynienia z ‘Ritalin’ co chore romanse czy uzależnienie od narkotyków albo rzeczy które łażą pod twoim łóżkiem w porównaniu do bycia stuprocentowo, całkowicie sterylnym. Pojawiają się rzeczy, które mają na nas wpływ i nas trują. Mam nadzieję, że to właśnie wywoła ‘Bedside toxicology’ w umysłach ludzi, ale nie dosłownie. To tylko dwa słowa. To jak składanie słów.

IN: Jeśli dobrze słyszałam, część tego wyraża wszystkie rzeczy, jednak ciągle pozostaje tylko dwoma słowami, czy tak? Czy tak widzisz swój proces tworzenia?

Ogre: Tak, czasem tak. Na tym albumie jednak bardziej się skupiłem na pewnych rzeczach, w pewnym stopniu. Jednak, w tym samym momencie, siłą dobrego autora tekstów jest to, że nie wchodzi za bardzo w szczegóły i jest trochę niezrozumiały, to pozwala ludziom chwytać się pewnych motywów i łączyć je z innymi.

IN: Może już odpowiedziałeś na to pytanie, ale czy to są te rzeczy które łażą pod łóżkiem?

Ogre: Wiesz, będę z tobą szczery, w tym miejscu byłoby łatwo prorokować na podstawie obecnej mody i tym, co się dzieje na świecie. Myślę, że teraz duży wpływ na całe środowisko mają rzeczy i sprawy, które były drobne, lokalne. To martwi. Nie, chyba nie jest to żaden spisek. Ale jest wiele niebezpiecznych obszarów na tej małej planecie. Łatwo sobie chyba wyobrazić, że coś wreszcie musi puścić, bo ludzkość idzie naprzód. Oczekujemy coraz więcej od rozrywki i od słów, technologia jest przypadkowym produktem przemysłu zbrojeniowego i naszych możliwości zabijania drugiego człowieka. Myślę, że ludzie sobie nie zdają sprawy, że wiele rzeczy można teraz o wiele łatwiej osiągnąć niż kiedyś, to tak jak z łóżkiem, łatwiej zapewnić sobie komfort.

IN: Myślę że to interesujące, że przywołałeś myśl, że technologia jest odpadem po systemach zbrojeniowych. To prawda, bo wszystkie nowinki technologiczne powstają od innowacji wojennych. Wszystko zostało wymyślone po to, aby nas ochronić albo zabić innych ludzi. Myślę, że wiele ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Jak myślisz, co słuchacz wyciągnąć z określenia, jakim nazywasz ten album?

Ogre: Bedside toxicology?

IN: Okay, Bedside toxicology...

Ogre: Och, możesz nazywać go Ritalin. Ok., teraz sprawa trochę mniej przyjemna. Mówisz i masz swoje zdanie o młodych ludziach którzy biorą narkotyki, i to pewnie z doświadczenia. Czy wierzysz, czy nie, w uliczne prochy, trudno powiedzieć. Nie wiem, jak bardzo już siebie odkryłaś. Może się już leczysz a może ciągle odkrywasz i to jest ok. Ale fakt, że mówiłaś o dzieciakach [i farmaceutykach] oznacza, że wybrałaś swoją drogę, nazywając ten album Ritalin, i jeśli tak go nazywasz, oni nie mogą pozwać mnie do sądu.

IN: Nie pieprz. Na kompakcie nie jest napisane ‘Ritalin’

Ogre: Ale jeśli chcesz go tak nazywać i jeśli chcesz wspominać o ritalinie w tym artykule to jest w porządku, możesz to robić. Wiesz, o co mi chodzi? Używam medium.

IN: To prawie dezinformacja.

Ogre: Hm, wiesz, może tak. A co nie jest dezinformacją? Żyjemy w czasach, kiedy jest w ogóle za dużo informacji. W latach 50tych i w okresie Zimnej Wojny społeczeństwo było niedoinformowane i wszyscy myśleli, że to jakiś spisek. Teraz mamy milion opinii na każdy temat, milion punktów widzenia, milion rzeczywistości w każdym takim wypadku. Jest 50 spojrzeń na każdy temat i wszyscy się w tym gubią. Więc można powiedzieć, że każda informacja to dezinformacja bo wszystkie są subiektywne.

IN: Wracając do Twojego zdania o mojej opinii o farmaceutykach, czy chodziło Ci o to, żeby ludzie, po przesłuchaniu tego albumu mieli własne zdanie na ten temat?

Ogre: Będąc w SP miałem nadzieję, że ludzie będą myśleć. Szczerze powiedziawszy, zawsze gdy pisałem teksty i muzykę, byłem szczęśliwy że mogę tworzyć. To zawsze było odkrywanie, i dzięki tym tekstom przewidziałem wiele rzeczy, chodziłem wieloma złymi drogami, ale dobrymi też. I teraz wiem jak ty postrzegasz ten album, on jest dla mnie, po latach czucia się upokorzonym i nie komfortowo, teraz mogę spróbować tego w miejscu, w którym czuję się dobrze. Z mojego punktu widzenia, jestem artystą, który jest koszem na śmieci, to jest wszystko, czym ten album może być, ruchami krtani i przełyku. I trochę tej ‘domowej toksykologii’. To jak piard który ucieka z ciebie podczas snu. Nikt nie wie dlaczego pierdnąłeś!

IN: A wiesz co się stało z Martinem?

Ogre: Martin zadzwonił do mnie i powiedział...

IN: ‘Czy chcesz zrobić album?’

Ogre: Tak, dokładnie. Wydawało się to bardzo proste. Zgodziłem się na to i miała to być zwykła rzecz. Rozwinęła się w coś z czego jestem bardzo zadowolony.

IN: Jest trochę podobna do stuffu jaki zrobiłeś na Pigface

Ogre: Tak, pewnie! I to komplement z Twojej strony. Znaczy, spodziewałem się tego z powodu ludzi którzy przy tym pracowali.

IN: Wszyscy byli alumnami Pigface, tak?

Ogre: Taak, ale widzisz, [Ritalin] to Martin i ja i myślę, że to dlatego brzmi on tak a nie inaczej.

IN: Co opracowywaliście dla tego albumu? Z czym pracowaliście?

Ogre: Hm, miałem album nad którym pracowałem z Markiem Walkiem – W.E.L.T. Chciałem go odzyskać od dwóch lat. To wszystko stało się w czasie kiedy nagrywałem tą płytę i kiedy kończyła się moja kariera w Skinny Puppy i kiedy musiałem zrozumieć kim naprawdę jestem. Jak powiedziałem, niejedną ścieżką chadzałem i starałem się zawsze czegoś nauczyć, choć przy niektórych trzeba było mi się nieźle walnąć w łeb. To chyba wyraz tego, kim jestem teraz. Nic więcej z tego nie będzie. Ciężko jest rozłożyć album na części i zrozumieć o czym jest, skoro powstał z kawałków które jakoś tam pasowały do siebie. To proces, jaki się przechodzi. W tym procesie, co ja odjąłem z tego albumu. Odjąłem fakt, że umiem mniej-więcej śpiewać i komponować – mam większą kontrolę nad harmonią. W ten sposób rozwinąłem się jako artysta. Tak ja to widzę. Nie chodzi tu o to, co ja teraz przeżywam, o tym było w Skinny Puppy. To jest trochę o odbiciu, wspomnieniach, mniej więcej o to tu chodzi. Przemawia w ten sposób przez swoje brzmienie.

IN: Myślę, że tak. I w twoim głosie jest więcej melodii. Czułam się dobrze słuchając jak śpiewasz.

Ogre: Tak, i jest tam wiele rzeczy, które zawsze chciałem zrobić. Zawsze chciałem grać na gitarze i zaśpiewać kawałek Syda Barreta. Udało mi się to zrobić i to zawsze były przechwałki. Trudno mi jest wytłumaczyć moje uczucia w stosunku do tego albumu, w przeciwstawieniu do uczuć jakie inni wyniosą z niego. Są na tym albumie momenty zemsty. Są momenty smutku. Są momenty złości, są momenty czystej głupoty. Wszystko na nim jest. Jest na nim wiele uczuć. Czuję, że są trochę bardziej zorganizowane, bardziej skupione, ale bardziej rozwiane. To zależy od słuchacza. Wiesz, o co mi chodzi?

IN: Tak, całkowicie. Coś jeszcze siedzi w Twojej głowie?

Ogre: Mam nadzieję, że ludzie od razu nie odrzucą tego albumu, że go posłuchają. To intrygujące. Jest jeszcze całkiem mroczny. Jest na albumie trochę mrocznych wydarzeń [na albumie].

IN: Czy to jest powód, dla którego nie wydrukowałeś w nim tekstów, czy to tylko zależy od opakowania?

Ogre: Prawdziwym powodem, dla którego nie wydrukowałem liryków, jest, że Steven Gilmore – który robił mi okładkę – nienawidzi liryków. Nienawidzi drukować tekstów we wkładkach. A ja bardzo lubię fotografię i myślałem, że odbiór będzie trochę inny. Zawsze można wydrukować teksty i udostępnić ludziom. Jeśli zrobilibyśmy wkładkę, może moglibyśmy zamieścić tam teksty, ale myślę, że większość łatwo zrozumieć, a te, których nie można, hm, to jest kwestia brzmienia.

IN: Chodziło mi o to, że jeśli nie wydrukujesz tekstów, to zmusza ludzi do zwracania uwagi na to, co jest mówione? Na marginesie, też uważam, że wokal jest czystszy...

Ogre: Na przykład, ‘And when’ jest dobry, spójrz: jeśli stoisz 20 stóp od niego możesz pomyśleć, że to jakiś zwykły popowy kawałek, albo że jest za czysty i za mało industrialny. Musisz naprawdę posłuchać o czym jest i wtedy może dojdziesz, o co w nim chodzi i dojdziesz do jego znaczenia. A może nie, bo jest dość pokręcony.

IN: Czy boli cię, kiedy ludzie źle Cię interpretują?

Ogre: W sumie mnie to nie obchodzi. Jeśli ktoś by mnie źle zinterpretował i zrobił coś wbrew moim przekonaniom, tak, myślę że to by mnie poruszyło. Ale myślę, że sztuka służy do interpretacji a interpretacja może przybrać taką formę jaką tylko chce.